Przydatne
Nie z każdej mąki dobry chleb
- czyli o duńskim młynie i dysplazji w Polsce
Pewne małżeństwo, nazwijmy je Heleną i Benedyktem, kupiło sobie w 1978 roku nowofundlanda. I nic nie było w tym nadzwyczajnego, ale w niecałą dekadę później, w 1986 roku rozpoczęli oni hodowlę tych psów, która w dużym stopniu wpłynęła na pogłowie nowofundlandów w Polsce. Tu zajmiemy się przede wszystkim jednym aspektem - dysplazją, ściślej zaś dysplazją stawów biodrowych - dziedzicznym schorzeniem trapiącym molosy.
Państwo HB hodowlę swoją oparli na suczce pochodzącej ze znanej duńskiej hodowli Ursula - miot z którego pochodziła nie był zbyt ciekawy pod względem dysplazji, jedna z sióstr miała dysplazję "D2", druga jeszcze gorzej - "E", ale że sama miała wynik "B1" więc śmiało pokryli ją psem z dysplazją "C2".
Tu wyjaśnienie pierwsze - w Danii obowiązkowe jest tylko prześwietlenie stawów biodrowych i opublikowanie jego wyniku, zarówno użycie psa z dysplazją jak też i dobieranie skojarzenia zależy wyłącznie od wiedzy i woli hodowcy.
Drugie - za oceanem dopiero od kilku lat głoszono teorię, iż na dziedziczenie dysplazji podstawowy wpływ ma "czystość linii", z której pochodzi suka hodowlana czy też reproduktor - to, czy sama - sam jest chora - chory jest ważne, ale w mniejszym stopniu.
20 sierpnia 1986 roku w miocie "A" urodziło się 9 szczeniąt. Państwo HB, nie czekając na wynik prześwietlenia szczeniąt z tego miotu, znów używają tegoż psa z dysplazją "C2", kryjąc tym razem sukę Baby Blue z "A2" (siostra miała dysplazję "D1"). 24 kwietnia 1987 roku rodzi się 6 szczeniąt - miot "B".
Tydzień po urodzinach tego miotu zostaje prześwietlona suczka z pierwszego miotu - Alexandrine, którą państwo HB postanawiają pozostawić w hodowli. Wynik - "A2". Radość trochę mąci wynik brata, który 2 września z prześwietlenia ma "E1", u następnych jest jednak znacznie lepiej - 28 października siostra "B2", 17 grudnia brat "A".
Miot "B" ma wyniki pół na pół - 2 maja 1988 roku piesek ma wynik "C", 12 maja jego brat "A", dzień później siostra "C" i 23 września brat "A".
Być może podwójne "C" skłania państwo HB do użycia przy trzecim kryciu - wspomnianej suczki Alexandrine - psa z dysplazją "B". 13 lipca rodzi się czwórka szczeniąt, miot "C".
Czwarte krycie - suczki matki miotu "B", Baby Blue - jest bardzo obiecujące, tatą jest amerykański import z doskonałymi stawami. 19 lipca 1988 roku rodzi się 6 szczeniąt - miot "D" - a jeden z piesków trafia do stołecznej hodowli do Polski.
Nie ma co czekać na prześwietlenia po Alexandrine, co będzie to będzie, suka ma rodzić - nie mija nawet pół roku od urodzin, a państwo HB kryją Alexandrine ponownie. Znów amerykańskim importem, tym razem jednak z fatalnymi stawami - dysplazja "D"; już wkrótce jego imię będzie kojarzone nie tylko z pięknym eksterierem, ale i "sianiem dysplazji" w rodowodach (23 czerwca 1989 rodzi się po nim miot w innej hodowli - 3 razy dysplazja "D"). W miocie "E" 21 stycznia 1989 roku rodzi się 4 szczeniąt.
Niecałe pół roku później Baby Blue zostaje pokryta tym samym co Alexandrine importem z dysplazją "D". 13 lipca 1989 roku rodzi się miot "F" - 7 szczeniąt.
Zostają prześwietlone niektóre szczenięta z poprzednich miotów: w miocie "C" 5 października dysplazja "B" i 28 listopada dysplazja "E"; w miocie "D" 25 lipca dysplazja "B", 27 września dysplazja "C" i 21 grudnia dysplazja "D". Polski pies z miotu "D" robi karierę wystawową i jako reproduktor.
6 kwietnia 1990 roku rodzi się miot "G" - po Baby Blue i kryjącym pierwszy raz psie ze znanej duńskiej hodowli Sorena Wesseltofta. Rodzą się trzy szczeniaczki.
Ten sam pies kryje wkrótce Alexandrine - 18 września rodzi się 7 szczeniąt w miocie "H".
Mamy rok 1991. Wieści z prześwietleń takie sobie, a właściwie fatalne. 24 stycznia prześwietlenie psa Earth - wynik "C2"; 26 lutego i 20 lipca suczki z miotu "F" - dwa razy dysplazja "E"; także trzecia suczka z tego miotu, Flash, którą państwo HB zamierzają zostawić do dalszej hodowli, dostaje 14 października ocenę dysplazji "E".
W Polsce umiera pies z miotu "D", na jego miejsce trafia do hodowli suka z miotu "I". Jest to miot po Alexandrine i nieszczęsnym reproduktorze - imporcie z dysplazją "D". Miot "I" rodzi się 26 grudnia i już w rok później wyniki prześwietleń nie pozostawiają złudzeń - 29 grudnia wynik dysplazji "E", 28 maja następnego roku - "C", ten sam wynik ma suka, która trafiła do Polski.
Jeszcze "lepszy" jest miot urodzony praktycznie w tym samym czasie - miot "J" z 8 stycznia 1992. Wspomniana wyżej suczka Flash z dysplazją "E" zostaje pokryta - a tak, tak, tym samym co poprzednio psem importem z dysplazją "D". Tu trzebaby już mieć niesłychanego pecha, żeby... szczenię nie miało dysplazji! No i mamy, wyprzedzając nieco rozwój wypadków - na 7 szczeniąt z tego miotu znamy wyniki 4, dwa razy dysplazja "D" i dwa razy dysplazja "E".
Myliłby się niestety ten, co stwierdziłby, iż polska hodowla miała szczęście w nieszczęściu, iż do Polski trafiła suczka tylko częściowo obarczona linią z dysplazją - choć 19 stycznia 1993 roku pies Joint prześwietllony w duńskiej klinice ma wynik "E", trafia do Polski i... do hodowli! Krzyżujące się linie z wyraźną dysplazją, jak też dysplazja u większości przodków nie przeszkadza w kryciu, wszak ważny jest amerykański eksterier! Zresztą, przykład idzie z zachodu - państwo HB w hodowli używają również siostry Jointa, Jingle, choć ma dysplazję "E" zostaje matką miotu "K".
Tym razem państwo HB nie ważą się na ponowne krzyżowanie totalnej dysplazji - jest rok 1994 i przerażające wyniki publikowane w duńskich biuletynach rzucają cień na hodowlę. Ojcem miotu "K", urodzonego 2 czerwca 1994 roku, zostaje pies z dysplazją "A2", co jednak nie wystarcza - Jingle tak silnie przekazuje dysplazję, iż szczenięta mają dysplazję "D" i "E".
Miot "L", urodzony 6 września 1994, nie odbiega już od dziwnych standardów hodowli państwa HB. Flash, która ma jak pamiętamy dysplazję "E", zostaje pokryta psem z dysplazją... "D". Nosicielstwo szarego koloru to w tym momencie drobiazg bez znaczenia. Wynik prześwietlenia w tym miocie - jakżeby, dysplazja "D".
Ciekawy jest miot "M". Pies Earth z dysplazją "C2" został użyty w hodowli "Niger Stars", gdzie krył sukę Lady Macbeth z linii kolejnego amerykańskiego "siewcy dysplazji". Wynik łatwy do przewidzenia - urodzona w miocie z 24 lipca 1993 Alaska ma dysplazję "E1". To tak dla tych którzy mogą sądzić, że państwo HB nie wiedzą, z jakim materiałem genetycznym mają do czynienia - ależ wiedzą, co nie przeszkadza im użyć Eartha u siebie do spłodzenia miotu "M" 28 kwietnia 1997 roku.
No i w końcu finał, czyli miot "N" z 1 stycznia 2003 roku. Mozaika aż skrząca się od "gwiazd dysplazji". Ale po kolei.
Matka miotu to córka wspomnianej wyżej Alaski z dysplazją "E1", Villa. Wprawdzie 8 października 1997 Alaska dała miot dwa razy dysplazja "D", no ale co to w końcu przeszkadza - grunt, że sama Villa ma dysplazję "B". Dochodzi w tej linii także cystynuria, ale to - podobnie jak znów szary kolor w linii - już inna historia.
Ojciec miotu w linii matki ma tegoż samego, co matka miotu, kolejnego amerykańskiego importa, dającego ponadstatystyczną ilość szczeniąt z dysplazją - jest to więc kojarzenie na przodka "siewcę". Żeby było ciekawiej, jest obarczony także ciężką dysplazją łokciową (ED 3/3) i chyba nie przypadkiem bądź pourazowo, taką samą ciężką dysplazję łokci ma jego siostra.
Pytanie za dziesieć punktów: do jakiej hodowli trafia szczenię z tego skojarzenia? Nie, odpowiedź że zostaje u państwa HB jest za łatwa - otóż trafia do Polski! Nie zgadliście, więc znów pytanie za 10 punktów - czy może to być hodowla, która dokładnie zna całą przytoczoną wyżej w skrócie historię? I czy znalazła chętnych do skojarzenia z tym szczenięciem, gdy było w wieku hodowlanym?
Ach, i jeszcze jedno, gdy już wiecie, jakich to ciekawych duńskich przodków można znaleźć w rodowodach wielu polskich hodowli, tych samych, które reklamują się jako wiodące i mają każdego roku co najmniej kilkanaście szczeniąt - jakąż to dziedziczną przypadłość uznają za mało ważną w hodowli, mało tego - bez poparcia jakimikolwiek faktami publikują taką "rewelację" na stronach polskiego klubu nowofundlanda? Tak, odpowiedź bardzo prosta, to dysplazja stawów biodrowych...
Dla chętnych udostępnię dane dotyczące faktów przedstawionych wyżej - nie znajdziecie ich na stronach polskiej instytucji, teoretycznie najbardziej zainteresowanej zdrowymi kojarzeniami nowofundlandów. Po co psuć interes, lepiej opowiadać historie o "dysplazji nabytej" i dyletanctwie nabywców szczeniąt.
A świstak siedzi i zawija...
Andrzej Bełżyński